CHILLI (w Domu Tymczasowym)

Pod opieką OTOZ Animals Łódź od 12.2020

IMIĘ: Chilli
WIEK: ur. ok 04.2013
WAGA: ok. 10 kg
PŁODNOŚĆ: niekastrowana
ZDROWIE: podwyższone parametry wątrobowe, brodawki na sutkach

Stosunek do dzieci: nieznany
Stosunek do dorosłych: obojętny
Stosunek do psów: obojętny
Stosunek do kotów: nieznany
Stosunek do innych zwierząt: nieznany

Charakter: Bardzo spokojna, nieśmiała sunia. Najchętniej nie wychodziłaby ze swojej budki. Bardzo łasa na smakołyki. Swoje potrzeby załatwia na dworzu. Bez problemu zostaje sama. Powoli otwiera się na świat. Obojętnie traktuje ludzi i inne zwierzęta, gdy się przestraszy, chce uciekać albo nieruchomieje.

(Na dzień 28 grudnia sunia była tak przerażona, że praktycznie się nie ruszała, trzęsła się, w panice warczała, brana na ręce potrafiła pokąsać.)

Uwagi: W tej chwili do adopcji wyłącznie do domu, który ma doświadczenie w pracy z psem wycofanym i lękowym. Musi nosić obrożę feromonową.

HISTORIA

06.01.2021

BYLI WŁAŚCICIELE NAWET NIE ZNALI PŁCI SWOICH PSÓW 🙁 ‼️

CZY KTOŚ ROZPOZNAJE TE SUCZKI⁉️


🍀 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/otoz-suczki

Około 2 lat temu w okolicach ulicy Janosika w Łodzi, pewni nieodpowiedzialni ludzie złapali te dwie niewielkie sunie i przypięli na łańcuch!

Czy ktoś je rozpoznaje❓

Szukamy właściciela! Bardzo prosimy o udostępnienia 🙏❗Być może ktoś szukał tych piesków.

Sunie zabrałyśmy na zrzeczenie w okresie świątecznym, ale już wcześniej poznaliśmy je na interwencji. Kondycja fizyczna oraz warunki bytowe nie były złe. Jednak psychika piesków była zdewastowana… 😪 Bardzo bały się człowieka, który zajmował się nimi już od 2 lat…

Pies, który okazał się sunią, jak oparzony wyskoczył z budy, gdy „pan” się schylił. Natomiast druga sunia również wyskoczyła z budy gdy chciano nam pokazać, że ma w środku miskę. Była tak przerażona, że uciekła na całą długość łańcucha i schowała się jak najdalej mogła za budą. 😔

Byliśmy bardzo oburzeni faktem, że psy po znalezieniu nie zostały nigdzie zgłoszone, ani nie widziały weterynarza. Usilnie chcieliśmy się również dowiedzieć, co się dzieje, że zwierzęta są tak przerażone.

Zaproponowaliśmy pomoc w wyadoptowaniu, ale pan się wahał bo a to psy potrzebne żeby szczekały, a to niby dziecko będzie płakać…

Tymczasem pozostawiliśmy państwu zalecenia co do żywienia, dostępności wody oraz polecenie budowy kojców i nie utrzymywania psów na łańcuchach. A także odwiedzenie weterynarza w celu sprawdzenia czy mają chipy i zaszczepienie ich na wściekliznę.

W końcu udało nam się zastać kogoś w domu kiedy przyjechaliśmy na rekontrole. Tym razem powitała nas pani, informując, że szczepienia a nawet kojce są! Jakże smutny widok nas zastał… 😔 Małe pieski owszem, w „kojcach”, ale… dalej na łańcuchu! Do tego brak wody, chleb z jakimiś resztkami z obiadu w misce…
Dojrzeliśmy także nieleczone wyłysienie na ogonie…

Pani również wywoływała w psach panikę.
Ciemną sunię musieliśmy wyciągać za łańcuch 🙁 Nasza decyzja nie mogła być inna – zabrałyśmy pieski od tych ludzi!

Chilli i Liczi pozostaną tymczasowo w doświadczonych domach naszych inspektorów. Na razie sunie są tak przerażone, że niewiele możemy o nich powiedzieć 🙁 …

Szorstkowłosa Liczi jest bardziej kontaktowa, trzęsie się ale podejdzie i daje się pogłaskać, zapiąć na smycz. Została już zaszczepiona i odrobaczona.

Znacznie gorzej jest z ciemną Chilli… Sunia miała bardzo wydęty brzuch, tkliwość w jego okolicach (podniesiona ugryzła inspektora), bardzo od niej śmierdziało, koniec jej ogona jest wyłysialy. Od razu zabraliśmy ją do Kliniki Braci Mniejszych.

Okazało się, że ma bardzo spięty brzuszek, treść pokarmowa zalega w jelitach, pęcherz jest bardzo wypełniony – nie pozwoliło to ocenić dokładnie wszystkich narządów na USG. Na razie wiemy, że ma powiększoną wątrobę i brodawki na sutkach. Na szczęście wyniki krwi nie są najgorsze, tarczyca zdrowa.

Nocna wizyta słono nas kosztowała (faktury na zbiórce), ale nie mogliśmy pozwolić Chilli cierpieć kolejne godziny. Dostała kilka zastrzyków i wreszcie usnęła w miejscu, gdzie mamy nadzieję w końcu poczuje się bezpiecznie. Psychicznie jest bardzo stłamszona 🙁 …

Ze strachu warczy, nie da się pogłaskać, nie chce wyjść z klatki, nieruchomieje. 😓 Wybrała jedyną jej znaną taktykę obrony – robi wszystko, aby być niewidzialną… Damy jej trochę czasu i ponownie pojawimy się z nią u weterynarza.

Koniec roku nie był dla nas łatwy. Jak już wiecie, Lila wróciła z adopcji bardzo zaniedbana, pod naszą opiekę trafiła również Ferbi, która wymaga leczenia. Fado czekają aż dwa zabiegi. Pozostali podopieczni również generują comiesięczne koszta.

Bardzo prosimy o Waszą pomoc byśmy mogli pomagać dalej. Jeśli chcesz wspomóc Chilli i Liczi, prosimy o nawet najdrobniejsze wpłaty <3

👉🍀 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/otoz-suczki
👉🍀 PayPal: https://www.paypal.me/otozlodz
👉🍀 Numer konta: 62 1240 3086 1111 0010 6791 4891
Tytułem: Darowizna dla Chilli i Liczi
👉🍀 Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT: PKOPPLPW
IBAN: PL 62 1240 3086 1111 0010 6791 4891